informacje
Kłopotów Czajki ciąg dalszy
wtorek, 16 stycznia 2007
ImageWładze stolicy odsuwają w czasie decyzję odnośnie budowy spalarni osadów ściekowych z oczyszczalni Czajka. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz chce najpierw wysądować w Bruskeli, czy ewentualna zmiana lokalizacji tej inwestycji może spowodować utratę środków z UE na jej wykonanie. Najprawdopodobniej w lutym dowiemy się czy spalarnia w ogóle powstanie, a jeśli tak, to gdzie.
 
Wczoraj po spotkaniu warszawskich i mazowieckich samorządowców z komisarzem UE ds. polityki regionalnej Danutą Hübner pojawił się cień nadziei dla mieszkańców Białołęki, którzy od dawna protestują przeciwko budowie spalarni na terenie oczyszczalni ścieków Czajka. Okazuje się, że los tej inwestycji wciąż nie jest przesądzony. Zmiana lokalizacji może jednak kosztować miasto miliony złotych.
 
Komisarz Danuta Hübner przyznała wczoraj, że rezygnacja władz Warszawy z budowy spalarni właśnie w Białołęce - co przewiduje projekt -na pewno spowoduje utratę funduszy z UE przeznaczonych na tę inwestycję. Co prawda tylko ich części, a nie całego miliarda złotych przyznanych na rozbudowę Czajki (spalarnia jest jej fragmentem).
 
-Zmiany w istniejącym projekcie inwestycji można było zgłaszać do końca 2006 r., ale nikt z władz Warszawy żadnych poprawek nie zrobił - stwierdziła Danuta Hübner. -W tej chwili niezrealizowanie jakiejś części zatwierdzonego projektu jest równoznaczne z utratą pieniędzy dla tego etapu inwestycji -zaznaczyła pani komisarz.
 
Czy zatem ratusz zdecyduje się na wstrzymanie dotychczasowych prac przygotowujących budowę spalarni i zaryzykuje stratę części funduszy? Według szacunków to co najmniej 350 mln zł.
Odpowiedzialny za inwestycje i ochronę środowiska wiceprezydent Jacek Wojciechowicz na spotkaniu z mieszkańcami Białołęki zapowiadał, że decyzja w sprawie spalarni zapadnie pod koniec stycznia.
 
- Tu każde rozwiązanie będzie złe. Bo jeśli zadecydujemy o budowie spalarni w Białołęce, narazimy się na niezadowolenie okolicznych mieszkańców. A jeśli z niej zrezygnujemy, stracimy mnóstwo pieniędzy - tłumaczył wczoraj.
Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz w kampanii wyborczej obiecała mieszkańcom Białołęki przychylność. Dziś jest więc między młotem a kowadłem.
 
Więcej: Rzeczpospolita