informacje
Bruksela - kłopot ze spalinami
czwartek, 25 styczeń 2007
ImageOd dłuższego czasu mówiło się, że Komisja Europejska wprowadzi limity emisji dwutlenku węgla producentom samochodów. Miała to być odpowiedź na nie przestrzeganie przez koncerny doborowolnych zobowiązań dotyczących średniej ilości produkowanego przez auto CO2 w przeliczeniu na jeden kilometr. Dziś wydaje się, że ustanowienie obowiązkowych norm będzię nierealne, gdyż Komisja ma kłopoty z jednoznacznym stanowiskiem w tej sprawie.
 
Koncerny nie zostaną ukarane za to, że złamały daną przez siebie obietnicę. Trzy lata temu zapewniały Komisję Europejską, że najpóźniej do 2008 r. produkowane przez nich samochody będą emitowały średnio tylko 140 gramów CO2 na każdy przejechany kilometr. A po kilku następnych latach limit miał być jeszcze bardziej obniżony - do 120 g/km.
 
Dziś już wiadomo, że pierwszy z tych celów jest nierealny, a w konsekwencji zagrożone jest dojście do drugiego. Bo obecnie statystyczny nowy europejski samochód emituje aż 160 g dwutlenku węgla na każdy kilometr. Taki poziom emisji, pomnożony przez miliony (kilometrów oraz jeżdżących aut) wyjaśnia, dlaczego transport samochodowy odpowiada dziś za 1/3 emisji wszystkich gazów cieplarnianych do atmosfery.
 
Komisja Europejska mogłaby wyciągnąć konsekwencje z tych niespełnionych obietnic. Skoro koncerny nie zredukowały emisji CO2 w samochodach dobrowolnie, Bruksela mogła wprowadzić prawo, które by je do tego zmusiło.
 
Ale najprawdopodobniej tego nie zrobi, na pewno nie szybko. Wśród komisarzy doszło do poważnych podziałów. Komisarz ds. środowiska Stavros Dimas opowiadał się za tym, żeby koncernom samochodowym po prostu narzucić limit 120 g/km (liczony jako średnia dla całej produkowanej floty). To oznaczałoby konieczność konstruowania mniej paliwożernych samochodów. Według informacji "Gazety" bliższa zwycięstwa jest opcja łagodna, za którą opowiadają się przede wszystkim unijny komisarz ds. przemysłu Günter Verheugen oraz rząd niemiecki.

Więcej: gazeta.pl