|
Dzikim ptakom kiepsko leci |
|
piątek, 18 maj 2007 |
 Giną populacje dzikich ptaków - powodem jest działalność człowieka, zanik siedlisk i pokarmu oraz agresywny wirus.
W Korei Południowej, u wybrzeży Morza Żółtego głodują setki tysięcy ptaków. Osuszono tam rozległe mokradła w ramach projektu zagospodarowania fragmentu wybrzeża. Z terenów znikły małże, kraby i małe rybki zagrzebujące się w mule, stanowiące podstawowy pokarm ptaków. Plaże Morza Żółtego stanowią najważniejszy punkt ich odpoczynku na szlaku pomiędzy Australią i Nową Zelandią a lęgowiskami w Arktyce. Niestety, zdaniem Brytyjskiego Królewskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków w obecnej sytuacji tysiące ptaków nie dotrze do celu podróży. Dotyczy to zwłaszcza brodźca nakrapianego i biegusa łyżkodziobego.
To nie koniec ptasich kłopotów. Najnowsza publikacja w tygodniku "Nature" donosi o wirusie z zachodniego Nilu, który zawleczony do USA prawie całkowicie wytrzebił aż siedem gatunków ptaków, m.in. modrosójkę błękitną i wronę amerykańską. Wirus jest wyjątkowo inwazyjny - w ciągu kilkunastu lat opanował nowe tereny. Obecnie występuje na obszarze całego kontynentu północnoamerykańskiego.
Przez lata zachowanie dużej liczebności ptasich populacji w porównaniu z płazami czy dzikimi kotami wydawało się bezpieczne. Teraz jednak coraz więcej badań pokazuje, że także ta grupa zwierząt zaczyna mieć poważne kłopoty. Źródło: BBC |