informacje
Grabią z ryb Narew
piątek, 20 kwiecień 2007
ImageOstrołęka. Jeden wprawny człowiek może w ciągu miesiąca upleść tzw. drygawicę długości 60 m. Trzy nielegalne sieci znalazła w czwartek, w zaledwie kilka godzin, Społeczna Straż Rybacka w Ostrołęce. Ocalały dziesiątki ryb.
 
Niema dnia, żeby straż rybacka nie zdjęła z Narwi sieci kłusowniczych (Anna Wołosz)

Umiejętność wytwarzania sieci jest powszechna wśród mieszkańców nadnarwiańskich wsi. Przydaje się kłusownikom. Zamiast kupować nylonowe sieci zza wschodniej granicy za ok. 75 złotych, sami je sobie wyplatają. Przeciętny "okaz” mierzy 35 metrów. Te największe sięgają połowy koryta rzeki. Ryby, na wiosnę gnane w górę rzeki przez instynkt, nie mają szans. Te, które przemkną obok sieci, wpadają w tzw. żaki, czyli rodzaje tuneli-pułapek. Zastawia się je przy miejscach noclegu czy tarliska. Taki typ sieci jest jednak rzadkością, bo wychwytuje mało ryb.
 
- Te kurpiowskie, z kordonka, są najpopularniejsze. Właśnie przygotowaliśmy kolejny transport usuniętych z Narwi sieci do Zakładu Rybackiego w Szczytnie - powiedział Wiesław Szczubełek, szef SSR w Ostrołęce. - Zgodnie z ustawą o rybactwie śródlądowym, sami nie możemy ich zniszczyć. Chcemy to szybko wywieźć, bo zajmuje pół boksu.
 
W hangarze przy plaży w Ostrołęce leży rekordowy "urobek” z marca i połowy kwietnia tego roku. Każda sieć jest opisana: ile ma metrów, jakiej średnicy oczka. Łącznie udało się wyciągnąć z wody 40 śmiertelnych pułapek. Takiego wyniku nie notowano od lat 90. To z powodu wysokiej wody - twierdzą strażnicy. Patrole pływają po 60-kilometrowym odcinku rzeki plus starorzecza. Narew w powiecie ostrołęckim sięga od ujścia Szkwy do ujścia Orzyca.

Więcej: www.wspolczesna.pl